Kot u weterynarza

Autor: admin  :  Kategoria: Bez kategorii

Choć tak jak u ludzi, tak i u kotów istnieją osobniki, które w ogóle nie przejmują się wizytą u weterynarza, a w pewnym sensie traktują to jako kolejną przygodę i ciekawe miejsce, jednak w większości przypadków nie lubią chodzić do lekarza, a wręcz boją się wizyty u niego. Nic dziwnego, bo w końcu zwierze znajduje się w nowym, dziwnym miejscu, które specyficznie pachnie, inne zwierzątka są pozamykane w klatkach, a trafiają do tego gabinetu zazwyczaj jak się źle czują bądź je coś boli. Kojarzy im się to jakby z karą za to, że coś jest z nimi nie tak. Wiąże się z tym oczywiście wiele nieprzyjemnych rzeczy, jak na przykład zastrzyki, lekarstwa czy może nawet jakieś nieprzyjemne zabiegi, na operacjach kończąc.

Wiele zwierzaków bardzo stresuje się wizytą u weterynarza, za czym idzie to, że każde wyjście z domu może być dla nich koszmarne, ponieważ jedyne wyjścia kojarzą im się z tymi nieprzyjemnymi spotkaniami z lekarzem. Co zrobić w takiej sytuacji? Oczywiście trzeba sobie jakoś poradzić ze zwierzakiem od domu poczynając. Najlepiej jest kota zamknąć w specjalnej klatce bądź nosidełku przeznaczonym dla kotów. Dzięki temu kot będzie miał zapewnione jako takie ciepło, a poza tym nie ucieknie nam, gdy już wyjdziemy z domu.

Jeśli chodzi o samą wizytę w gabinecie, oczywiście bardzo pomocny jest lekarz, ponieważ ma on odpowiednio doświadczenie z kotami, wie jak mogą się zachować, jak powinien się z nimi obchodzić i jakie sposoby są najlepsze. Jednak, jeśli chodzi o jakieś zabiegi, często możemy spotkać się z tym, że kot zostanie zamknięty w specjalnej klatce, która więzi kota i ogranicza mu pole manewru, dzięki czemu kot nie będzie biegał po klatce, ale będzie leżał w miarę bez ruchu. Jest to nie tylko zabezpieczenie, aby zabieg przebiegł pomyślnie, bo na pewno nie udałby się gdyby zwierzak mógł się wyrywać, a dodatkowo chroni osoby i zwierzęta naokoło przed okaleczeniem przez przestraszonego kociaka.

Tagi: , ,

Powiązane wpisy

Kocie historie…

Autor: admin  :  Kategoria: Bez kategorii

Trochę kociej historii
Pewien francuski profesor historii literatury był z pochodzenia niemieckim Żydem. Kiedy dopadła go pozostał w hitlerowskich Niemczech ku zdziwieniu wielu swoich znajomych. Powodem, dla którego zdecydował się tam zostać był jego kot. Leciwy nie czytał gazet, nie słuchał radia, a szepty właścicieli zwyczajnie przesypiał.

Kot był świadkiem jak jego właściciel przed każdym wyjściem zakładał na ramię żółtą opaskę i wkładał do kieszeni dokumenty (kenkarte). Przed wojną jadał 25 dkg mięsa dziennie. Niestety od jakiegoś czasu o mięsie mógł tylko pomarzyć. Początkowo karmiony był rybami, które równie szybko zniknęły z jego jadłospisu. Podobnie jak jego właściciele, Muszelka jadał więc skromnie kartofle, które stały się z czasem luksusem. Emaliowana miseczka kota ciągle zmieniała adresy i zadomawiała się w coraz brzydszych i skromniejszych odrapanych ścianach. Za każdym dniem profesor dowiadywał się o coraz to nowszych zakazach i ograniczeniach. Jako nie - Aryjczyk nie miał prawa kupować kwiatów ani czasopism. Nie wolno mu było spacerować po zmierzchu. Musiał z czasem oddać radio i maszynę do pisania. Symbolem walki stał się podniesiony ogon koci, który dawał siłę do walki o własną godność. Stary profesor obiecywał sobie, że w dzień wolności Muszelka otrzyma od niego solidny kawał mięsa zakupiony u najlepszego rzeźnika w Dreźnie.

W maju 1942 roku zakazano posiadania żywych zwierząt domowych- psów i kotów. nakazali oddać zwierzęta na przechowanie odpowiednim służbom. Klempererowie przypomnieli sobie o godziwym weterynarzu, który zgodził się na uśpienie Muszelki. przyjmował do 17. Dopiero po 16 profesor z żoną podjęli decyzję.

Być może kocia śmierć pozostał niewidoczna w obliczu mordu milionów, ale podobno długo po wojnie Muszelka o zmierzchu odwiedzała swojego profesora.

Tagi: , , , , , ,

Powiązane wpisy

Jak chronić koty przed inwazją pasożytów?

Autor: admin  :  Kategoria: Bez kategorii

to pajęczaki, które żywią się krwią swojego żywiciela. Nasze zwierzęta dosć często stają się właśnie takim żywicielem. Najczęściej pasożyt umiejscawia się na głowie i karku kota powodując zaczerwienienie. Pamiętać należy, że przenoszą one bardzo niebezpieczną chorobę zwaną boreliozą.
Kleszcza należy usunąć za pomocą odpowiednich szczypiec. Nie wolno smarować go oliwą ani innymi preparatami, gdyż wymiotując powoduje zarażenie. Jeśli inwazja kleszczy jest bardzo duża należy niezwłocznie udać się do weterynarza. Może to bowiem spowodować silne odczyny skórne i ogólne osłabienie zwierzęcia. Można jednak próbować zapobiegać pojawianiu się pasożytów na ciele kota.
Jednym ze sposobów jest stosowanie chemicznych substancji odstraszających, które działają na skórze kota przez 4 tygodnie. Ponadto dostępne są w sklepach obroże nasączone substancjami i chroniące kota nawet kilka miesięcy.
W okresie wiosenno letnim bardzo często na kociej sierści pojawia ją się pchły. Ich inwazja może doprowadzić do zmian skórnych. Podczas wkłuwania się w skore zwierzęcia, pchły wstrzykują substancje, które wywołują alergie.
Nadwrażliwość na ślinę pcheł powoduje rozległe odczyny skórne. Te stany zapalne charakteryzują się silnym świądem wzdłuż całego grzbietu oraz na podbrzuszu.
Leczenie takiego zapalenia polega na dezynfekcji nie tylko zakażonego kota ale całego otoczenia w jakim przebywa oraz pozostałych kotów w jego otoczeniu. Dodatkowo w zależności od stanu w jakim kot się znajduje stosuje się również leczenie przeciwbakteryjne.
Środki przeciwpchelne dostępne na rynku mają przeważnie postać płynów chemicznych stosowanych na skórę kota. Nie należy stosować tych samych środków u psów i kotów. Niektóre środki zwalczające pchły u psów mają silne działanie trujące na organizm kota.

Tagi: , ,

Powiązane wpisy