Trixie wprowadził na rynek bańki mydlane zawierające ekstrakt z kocimiętki. Obaj lubimy kocimiętkę a Set jest jej koneserem. Nasze zainteresowanie bańkami z kocimiętką jest takie samo, jak zwykłymi bańkami mydlanymi – chwilę jesteśmy zainteresowani a potem odchodzimy do własnych kocich spraw. Gdyby Set wyczuł kocimiętkę byłby w amoku.

Czy warto kupić Trixie bańki mydlane z kocimiętką? Naszym zdaniem tak, jeśli kot lubi zabawę z bańkami mydlanymi. Producent – jeden z liderów europejskiego rynku zoologicznego, stawiający na dobrostan zwierząt – zapewnia, że płyn jest bezpieczny dla kotów. Nasz człowiek bawiąc się z nami zwykłymi bańkami mydlanymi obawiał się czy nie poliżemy śladów po bańkach i zaraz po zabawie szorował podłogę. Bańki lubią też wylądować na kocie a co gorsza w kocim pyszczku i dlatego, bardzo rzadko się tak bawiliśmy. Teraz bawimy się częściej. Nawet jeśli podczas zabawy dojdzie do połknięcia odrobiny płynu podczas prób łapania baniek pyszczkiem nasz człowiek nie musi się martwić ponieważ płyn jest nieszkodliwy. Koszt 120 ml opakowania nie jest wygórowany – my zapłaciliśmy 14,96 zł. Obręcz do wydmuchiwania baniek wytwarza jednocześnie dużą ilość baniek, co ucieszy oczy człowieka bawiącego się z kotami.

Jeśli jedynym powodem zakupu ma być działanie kocimiętki odradzamy. Mamy zaufanie do Seta, jako testera kocimiętki, zabawek i gadżetów z kocimiętką. Set zna się także na zabawkach z walerianą?
Niech kot będzie z Tobą
Set & Thot




