FIP – cichy koci zabójca

AGNIESZKA WŁOSIŃSKA

FIP- czyli zakaźne zapalenie otrzewnej jest jedną z najczęstszych przyczyn śmierci wśród kotów. Czym właściwie jest FIP? Jest to mutacja kociego koronawirusa jelitowego. Ponad 67% kotów ma w swoim organizmie koronawirusa FECV. Sam fakt wykrycia u naszej czworonożnej pociechy tego wirusa nie powinien nas niepokoić- jest to powszechne szczególnie u kotów przebywających w dużych skupiskach, mających ze sobą stały kontakt.

Niestety, u około 5% dochodzi do mutacji, która powoduje niezwykle niebezpieczne zapalenie otrzewnej, na które w Polsce aktualnie nie istnieje żadna szczepionka. Kiedy powinniśmy zacząć się martwić? Podejrzenia powinny wzbudzić w nas takie objawy jak gorączka, osowiałość, problemy z oddychaniem, utrata apetytu i szybki spadek masy ciała. Oczywiście, takie objawy występują w przypadku wielu infekcji i chorób. Co w takim razie daje nam jasny sygnał, że mamy do czynienia z FIP-em? Najbardziej charakterystycznym dla tej choroby objawem jest występowanie płynu w jamie brzusznej, a w niektórych przypadkach także w klatce piersiowej. To dzięki niemu mamy pewność, że nasz kot choruje właśnie na FIP. Niestety, diagnostyka nie jest taka prosta, ponieważ w wielu przypadkach zapalenie otrzewnej przyjmuje postać bezwysiękową, nie występuje wtedy płyn. FIP doprowadza także do wielu innych problemów zdrowotnych, między innymi do żółtaczki, która jest efektem uszkodzenia wątroby. Właściciele kotów często zadają sobie bardzo ważne, ale trudne pytanie: jak zdiagnozować FIP i jak sobie z nim poradzić w przypadku wykrycia go?


Wirusowe zapalenie otrzewnej to bardzo ciężka do wykrycia choroba, w przypadku której trzeba działać niesamowicie szybko. Należy zacząć od pełnej morfologii pod okiem doświadczonego weterynarza. W postaci mokrej diagnostyka jest dużo łatwiejsza, ponieważ do badań pobierany jest płyn z jamy brzusznej. W przypadku postaci bezwysiękowej najważniejszym parametrem jest stosunek albumin do globulin. Im niższy, tym większe ryzyko, że kot choruje na FIP. Inne bardzo ważne wskaźniki to podwyższony poziom bilirubiny z jednocześnie niskim poziomem limfocytów. Leczenie FIP w Polsce jest bardzo ciężkie i kosztowne, ze względu na to, że jedyny lek mogący uratować kota nie jest oficjalnie dopuszczony w naszym kraju. W związku z tym właściciele muszą szukać dostępu do leku u prywatnych osób licząc się z kosztami rzędu nawet kilkunastu tysięcy.


Nasi czworonożni przyjaciele są warci każdej złotówki i każdego poświęcenia, dlatego weterynarze i naukowcy bardzo starają się, aby w niedługim czasie lek GS był powszechnym zarejestrowanym sposobem leczenia FIP także w Polsce. Mocnym argumentem działającym na jego korzyść jest jego wysoka skuteczność, wynosi ona około 90%. Jak w takim razie możemy chronić nasze koty przed wystąpieniem tej choroby? Niestety, pomimo starań nie można zapewnić kotom 100% ochrony, właśnie ze względu na częstotliwość występowania u nich koronawirusa. Istnieją jednak czynniki, które możemy wyeliminować aby zminimalizować ryzyko zakażenia. Przede wszystkim, musimy zadbać o to, żeby w życiu naszego kota dochodziło do jak najmniejszej liczby stresujących sytuacji.

Koty to zwierzęta bardzo wyczulone na zmiany, co powoduje spadek odporności w każdej stresowej sytuacji, którą może być na przykład przeprowadzka lub zmiana właściciela. Ogromny wpływ na odporność kota ma także dieta, która powinna być zbilansowana i dostarczać kotu wszystkich niezbędnych wartości. Niezwykle pomocne są też regularne badania, które pozwalają na szybszą reakcje właściciela w razie pojawiających się niedoborów oraz mniej lub bardziej groźnych infekcji.