kot, kocie zwyczaje

przyjaciele

Kocio – ludzka rodzina

Jakiś czas temu przyszła do nas z Londynu kartka z pozdrowieniami. Tak, do nas kotków, czyli do Seta i mnie i do naszego człowieka. Czaszka na kartce nie ma na celu straszenia – to specjalnie wybrana kartka dla naszego człowieka, którego fascynuje osnuta wieloma legendami kryształowa czaszka znajdująca się w British Museum. Ponoć żeby poznać jej magiczną moc trzeba zobaczyć ją jak pada na nią promień księżyca w pełni. Crystal Skull też nas pozdrowiła  chyba była pełnia  Wprawdzie nie znamy Michała, kuzyna naszego człowieka, który wysłał nam pozdrowienia i to prawdziwą pocztą a nie mailową, bo wyjechał do Londynu zaraz po zakończeniu sesji a my mieszkamy z naszym człowiekiem od połowy lipca, ale wysłaliśmy mu mailem nasze zdjęcie.

To miłe, jak pamięta się, że członkiem rodziny jest też zwierzak czy zwierzaki. Hm… choć nie do końca wiadomo, kto w takiej mieszanej zwierzęco-ludzkiej rodzinie jest głową rodziny. Nasz człowiek, jak mieszkał jeszcze ze swoimi rodzicami, miał sukę błękitnego doga niemieckiego, która wabiła się Bona. Kiedy młodszy od naszego człowieka jego brat wyjechał na kolonię (miał wtedy 9 lat) przysłał kartkę zaadresowaną na Bonę „nazwisko rodziny. Na kartce napisał „Pozdrowienia dla Bony i reszty rodziny”.

Dla wielu ludzi, którzy nie mają zwierząt, zwierzaki ich znajomych to tylko na przykład psy, koty, chomiki, króliki, węże, czy papugi. Dla ludzi mieszkających ze zwierzętami domowy milusiński jest pełnoprawnym członkiem rodziny. Objęty jest opieką medyczną, zna się jego przyzwyczajenia i ulubione jedzenie, ma swoją przestrzeń w domu, sprzęty i zabawki, poświęcą się mu czas i uwagę, a przede wszystkim kocha się go. Ludzie ci (pomijamy ludzi, którzy traktują zwierzęta jak zabawki a jak się znudzą to pozbywają się ich, lub znęcających się nad zwierzętami, bo w ich przypadku słowo „człowiek” nie brzmi dumnie) od przyjaciół i znajomych oczekują (oczywiście nie powiedzą tego), że będą traktowali ich pupili właśnie jak ich członków rodziny. Miło jest im, jak przychodzący znajomy wręczający czekoladę dziecku czy kwiaty pani domu wyjmie z kieszeni smakołyk dla kota, psa czy papugi (nie każdy musi się na tym znać, więc podpowiadamy, każdego kota ucieszy zwykła piłeczka pingpongowa, która można kupić za 50 groszy w kiosku). Miłe jest też na przykład jak na kartce znajdą się pozdrowienia dla milusińskiego : ) Nie namawiamy do takich zachowań, bo to trzeba samemu czuć (ludzie nazywają to empatią) i powinny one być spontaniczne a nie wyuczone. Nikt nie oczekuje, że zwierzaki przy wizytach będą coś dostawały, ale od czasu do czasu można się zdobyć na taki sympatyczny gest. Przestrzegamy jednak przed mówieniem komuś, kto np. martwi się stanem zdrowia pupila, „przecież to tylko kot”. Nie, to nie tylko kot. To aż kot. To przyjaciel i członek rodziny i jego zdrowie, apetyt, markotny humor itp. są tak samo istotne jak zdrowie, apetyt, markotny humor ludzkiego członka rodziny. Bywa nawet tak, że ludzie bardziej martwią się o złe samopoczucie swoich pupili niż dorosłych członków rodziny, bo zwierzak, jak małe dziecko, nie powie, co mu dolega. To naprawdę jest bardzo przykre jak człowiek, który martwi się o pupila słyszy, że przesadza, bo to „tylko zwierzak”. Co gorsza zdarza się, że znajomy namawia go do uśpienia chorującego zwierzaka, żeby nie mieć kłopotu. Przy takim podejściu do pupili znajomych można stracić nawet dobrego i długoletniego, przyjaciela.

Thot

PS
Pisaliśmy o kotach Freddiego Mercury mieszkających w Garden Lodge. Michał zrobił nam zdjęcie, jak dziś wygląda ten dom.

Dom Freddiego Mercury Garden Lodge Logan Place 1, Kensington, Londyn. Na murze kartki z wyznaniami od fanów.


UDOSTĘPNIJ ARTYKUŁ W  SERWISIE SPOŁECZNOŚCIOWYM: