kot, kocie zwyczaje

przyjaciele

Nasza przyjaciółka Jery

Jery jest 2,5 letnią, śliczną, rudą kotką rasy europejskiej. Mieszka ze swoimi ludźmi, panią Pauliną i panem Piotrem, w malowniczej wsi Kobiernice położonej na styku Pogórza Śląskiego i Beskidu Małego. Jery należy do wyjątkowych kotek – w rasie europejskiej rzadko rodzą się całkowicie rude kocury a kotki o rudym umieszczeniu zdarzają się bardzo rzadko Zawsze bardzo się cieszymy jak zyskujemy nowych przyjaciół. Tym razem nasza radość, a zwłaszcza Seta, jest szczególna ponieważ Jery to Seta mamuśka

Jery uwielbia spać w czerwonym fotelu oraz na rozłożonych kocykach a także wylegiwać się na parapecie. Jest wielkim pieszczochem i bardzo tęskni za swoimi ludźmi, kiedy nie ma ich długo w domu. Jak jej ludzie wrócą chodzi za nimi krok w krok i się łasi. Wskakuje też swoim ludziom do lóżka pod koc. Jest bardzo uparta (to już wiemy, po kim Set to ma) - jej ludzie mówią, że jeśli chce się dostać do jakiegoś pomieszczenia to zdolna jest wyskoczyć przez okno by osiągnąć swój cel. Jery jest kotem wychodzącym. Ponieważ mieszka na wsi ma dostatek myszy. Jest świetnym łowcą i często przynosi zdobycz swoim ludziom (bywa, że jeszcze biegającą). Jery zaprzyjaźniła się z psem taty pani Pauliny. O tej przyjaźni jesz kiedyś napiszemy. Poniżej kilka zdjęć Jery.

Dziękujemy Jery za dołączenie do grona naszych przyjaciół. Panią Paulinę i pana Piotra pozdrawiamy mrucząco.

Chcemy też pani Paulinie i panu Piotrowi bardzo serdecznie podziękować za dowiezienie Seta do naszego człowieka i to około 1 w nocy. Nasz człowiek, dzień po pochowaniu kotki (bardzo podobnej do Jery i Seta), która przez wiele lat była jego przyjaciółką jak zobaczył zdjęcie Seta w internecie zadzwonił do Pani Pauliny i z jednej strony był bardzo zadowolony, że Seta jeszcze nikt nie zaadoptował a z drugiej tak zestresowany z powodu śmierci swojej przyjaciółki, że jak zaczął nieporadnie kombinować gdzie leżą Kobiernice i jak ma tam dojechać pani Paulina i pan Piotr mając świadomość, w jakim stanie jest nasz człowiek, powiedzieli mu, żeby nigdzie nie jechał, i że Seta sami przywiozą do nowego domu. Nasz człowiek w stresie, nie zważając na to, że rozmowa toczyła się około godziny 21 zapytał nieco radośniej czy jeszcze dzisiaj i tak Set przyjechał do swojego nowego domu dobrze po północy. Pani Paulina i pan Piotr, aby przywieźć Seta i wrócić do domu przejechali w środku nocy około 160 km. Jak nasz człowiek chciał się rozliczyć, chociaż za paliwo pani Paulina i pan Piotr (oboje bardzo młodzi) stanowczo powiedzieli, że za te pieniądze, co chciał zapłacić za paliwo ma kupić coś fajnego Setowi. Rozstanie Seta z jego ludźmi, a zwłaszcza z panią Pauliną, było bardzo trudne – widać było, że bardzo się do siebie przywiązali. Set jeszcze płakał trochę w naszym domu za panią Pauliną i z pewnością też za swoją mamą. Pani Paulino i Panie Piotrze, jesteście Wielcy. Bardzo dziękujemy.

Set & Thot


UDOSTĘPNIJ ARTYKUŁ W  SERWISIE SPOŁECZNOŚCIOWYM: