g_plus.jpg   youtube.jpg   fb.jpg

INNE ARTYKUŁY W DZIALE
"KOCIE ŻYCIE":

Zakochaj się od pierwszego spojrzenia

Bardzo lubimy jak nasz człowiek z nami rozmawia. Jak zawoła nas „panowie” szybko biegniemy, bo wiemy, że to czas na rozmowę z naszym człowiekiem. Rozmawiamy na różne tematy. Jak człowiek powie do nas „Setencjuszu i Totencjuszu” to wiemy, że będziemy rozwiązywali problemy filozoficzne. Człowiek na przykład pyta się nas, co sądzimy o egzystencjonaliźmie a my mu odpowiadamy, że kotom udomowionym bliższy jest epikurejski hedonizm. Zapytani o imperatyw kategoryczny odpowiadamy, że każdy człowiek, jeśli daje kotu przysmaki lub dziecku słodycze nie powinien mu potem ich odbierać i wydzielać a postępowanie takie powinno stać się prawem powszechnym.

Jak asystujemy mu przy gotowaniu pyta się nas jak gotuje się jakąś potrawę a my odpowiadamy mu, że wiemy, jak gotuje się rybę – za długo (uwielbiamy rybę, ale możemy ją jeść tylko raz w tygodniu i zawsze nie możemy się doczekać aż się ugotuje). Nie wiemy jednak, czy on nas rozumie, bo odpowiadamy w naszym języku, którego ludziom nie udało się jeszcze opanować. Na szczęście nie dyskutuje z nami na tematy polityczne i zdrowotne. Najbardziej lubimy, jak człowiek opowiada nam jak to było, gdy trafiliśmy do naszego domu. Wiemy, że Set, który przyjechał pożną nocą bardzo płakał za swoją mamą i ludźmi, z którymi mieszkał, ale jak człowiek poprzytulał go i zaczął bawić się z nim rybką na wędce uspokoił się i już więcej nie płakał. Jak na drugi dzień rano przyjechał Thot nasz człowiek zaniemówił, kiedy zobaczył odważnego rudzielca, który sam wyszedł z transportera i z ciekawością wszystkiemu się przyglądał. Thot był wyraźnie zadowolony jak wzrok naszego człowiek zrównał się z jego wzrokiem. Dom dla Thota był czymś nowym, ponieważ Thot dorastał w piwnicy. Człowiek powiedział nam, że jak przeszukiwał ogłoszenia o szukajacych domu kotkach, jak nas zobaczył, choć byliśmy kotami a nie kotkami, od razu się zakochał. Nie zastanawiał się ani chwili i zadzwonił na podane numery telefonów. Bardzo się ucieszył, że nie znaleźliśmy jeszcze domów i że z nim zamieszkamy. Jak nas zobaczył face to face był nami zauroczony i ponoć tak jest nadal.

Ludzie często się zastanawiają, czy istnieje coś takiego, jak miłość od pierwszego spojrzenia. Nasz człowiek nie ma, co do tego wątpliwości. W dzieciństwie mieszkał i przyjaźnił się z kotem syjamskim o imieniu Pimpuś (to była kotka, ale nasz człowiek, który był w tym czasie miłośnikiem Pimpusia Sadełko uparł się na to imię). Kiedyś podczas Świąt Bożego Narodzenia w domu naszego człowieka zapaliła się choinka od sztucznych ogni a od niej zajęła się firana. Nasz czteroletni wówczas człowiek, który był już w piżamie zabrał kota na ręce i uciekł z domu. Rodzice naszego człowieka zajęci gaszeniem płonących firan dostrzegli jego nieobecność prawie równo z tym jak usłyszeli dzwonek do drzwi – naszego człowieka i Pimpusia odstawiła do domu Policja. Z opowiadań rodzinnych wiemy, że rodzice zapytali naszego człowieka, dlaczego pomyślał tylko o kocie a ich zostawił w płonącym domu – nasz człowiek odpowiedział, że musiał ratować Pimpusia, bo sam nie dałby rady się uratować. Bieganie po mrozie w piżamie nasz człowiek przypłacił zapaleniem płuc – Pimpuś przez całą chorobę nie opuszczał, poza jedzeniem i korzystaniem z kuwety, jego łóżka. Raz tylko doszło do scysji między Pimpusiem a naszym człowiekiem, kiedy to nasz pięcioletni człowiek przygotował Pimpusiowi kąpiel w pianie i wsadził go do wanny. Spanikowany Pimpuś wydostał się z wanny po nim raniąc go pazurami. Od tego czasu nasz człowiek wie, że kotu nie przygotowuje się kąpieli. Jak Pimpuś zmarł przyjaciółką naszego człowieka został dog niemiecki. Kiedy umarła jego psia przyjaciółka nasz człowiek rozglądał się za adopcją doga a w efekcie adoptował kota.

Będąc na wsi u znajomych nasz człowiek zobaczył gromadkę nieporadnie schodzących ze schodów kotów a wśród niej najbardziej nieporadnego biało-rudego kota. W naszego człowieka trafiła strzała Amora – zakochał się w nieporadnym kocie. Do naszego człowieka nie docierało to, że kociak jest w trakcie leczenia (miał świerzb uszny), i że może dopiero adoptować kota po zakończonym leczeniu. Uprał się i już. Wrócił z kociakiem, który dostał na imię VIP, do domu i sam zajął się dalszym jego leczeniem. Z nieporadnego kociaka wyrósł duży, sprytny i bardzo inteligentny kot. Z opowiadań wiemy, że ten nieporadny jako dziecko VIP miał zamiłowanie do skoków wzwyż – najchętniej wskakiwał na żyrandole i na karnisze.

Kiedy VIP zginął nasz człowiek adoptował rudą miesięczną kotkę, która trafiła do schroniska. Też jak ją zobaczył nie miał wątpliwości, że chce ją adoptować, choć jechał do schroniska po kota a nie po kotkę i miał świadomość, że będzie malucha musiał karmić całą dobę, co kilka godzin strzykawką. Numa, bo tak kotka dostała na imię, wyrosłą na bardzo niezależną kocicę. Kiedy Numa zachorowała na cukrzę, po długiej walce o jej zdrowie nasz człowiek walkę przegrał. Po śmierci Numy nasz człowiek szukał do adopcji kotki podobnej do niej a w efekcie adoptował dwa koty, czyli nas.

Znajomi naszego człowieka, którym towarzyszą w życiu koty, chyba też nie mają wątpliwości, że w kocie można zakochać się od pierwszego spojrzenia. Słyszeliśmy opowiadanie, jak jedna znajoma naszego człowieka jechała do hodowli po wybranego, dwa miesiące wcześniej zarezerwowanego kota, a wróciła z innym kotem a na dodatek innej rasy, niż kot, po którego jechała, bo jak go zobaczyła zakochała się w nim. Z tego, co wiemy właściciele hodowli nie byli zadowoleni, ale kobieta była tak zdeterminowana, że ulegli. Po inną kotkę, z tego, co wiemy jechał też do hodowli człowiek naszej przyjaciółki Myszy. Myszy tak spodobał się człowiek, który przyjechał do hodowli, że wskoczyła mu na kolana, objęła szyję łapkami i zaczęła lizać po twarzy. Koleżanka naszego człowieka, jak zobaczyła rozkosznego kotka, który mieszkał w kotłowni jej zakładu pracy, choć nigdy nie myślała o zamieszkaniu z kotem (nasz człowiek nieraz ją do tego namawiał) adoptowała go (to nasz przyjaciel Kuba) a potem bardzo szybko adoptowała drugiego kota. Pani Grażyna, o której parę razy pisaliśmy (znalazła między innymi dom dla Thota) jak zobaczyła uroczą zieloonoką kotkę dziko żyjącą bez zastanowienia dała jej dom (to nasz przyjaciółka Kleopatra), choć mieszkały już z nią 3 koty i bardzo przyjazny kotom pies. Z maili naszej przyjaciółki Pusi, dowiedzieliśmy się, że jej ludzie też pokochali ją od pierwszego spojrzenia i zabrali ją z ogrodów działkowych do własnego domu. Człowiek naszych przyjaciół Luny i Rudiego zdecydował się na adopcję jednego kota a do domu wrócił z dwójką kociego rodzeństwa. Wielu ludziom, którzy mieszkają z kotem czy kotami opowieści te z pewnością przez ich własne doświadczenie są bliskie. W kotach zakochują się od pierwszego wejrzenia także osoby dające kotom domy tymczasowe. Często się zdarza, że osoby te adoptują jakiegoś podopiecznego, choć zazwyczaj mieszkają już z kilkoma kotami, bo tak się w nim zakochały, że nie mogą się z nim rozstać. Przeważnie w takich domach większość kotów rezydentów właśnie w ten sposób zostaje zaadoptowanych. Koty, też zazwyczaj zakochują się w swoim człowieku od pierwszego spojrzenia. Koty, które już miały swój dom i z powodu różnych zrządzeń losu dostały nowy dom oraz starsze wiekiem koty, które przed adopcją żyły na swobodzie potrzebują trochę więcej czasu by zakochać się w swoim człowieku. Niezależnie od wieku, koty, adoptowane ze schroniska (o ile nie zostały kiedyś skrzywdzone przez ludzi) przeważnie od razu okazują człowiekowi swoją miłość i to, że są szczęśliwe, że mają swojego człowieka i własny dom.

Jako Totencjusz i Setencjusz zastanawiamy się, czy Arystofanes z Platonowskiej „Uczty” opowiadając o dwóch szukających się polówkach pomarańczy nie miał na myśli kotów i ludzi. Ludziom wydaje się często, że znaleźli tę swoją ludzką połówkę pomarańczy (nie wiemy, dlaczego mówią jabłka a nie pomarańczy) a potem okazuje się, że ten owoc nie jest idealnie dopasowany, wcale nie dojrzewa a psuje się i rozpada ponownie. Człowiek i kot zazwyczaj stanowią zgrany duet. Coraz więcej ludzi traktuje kota nie jak domowego milusińskiego a jak towarzysza życia. Jak mówi Platon ustami Arystofanesa „jeśli kiedy taki czy jakikolwiek inny człowiek przypadkiem znajdzie swą drugą połowę, wtedy nagle dziwny na nich czar jakiś pada.” To dosłownie tak jak na ludzi, którzy spojrzeli po raz pierwszy na właśnie tego a nie innego kota. Musimy przy najbliższej okazji zapytać naszego człowieka, co on sądzi o naszym filozoficzno-kocim poglądzie na temat szukających się połówek pomarańczy ?

Człowieku, jeśli nie masz kociej połówki zakochaj się od pierwszego spojrzenia i daj kotu dom. Jeśli masz swoją druga ludzką połówkę przyjmij kota do rodziny. Jeśli jesteś singlem Twoja kocia połówka, zwłaszcza, jeśli jesteś mężczyzną, może pomóc Ci odnaleźć tę błąkającą się po świecie Twoją ludzką drugą połówkę – singiel opiekujący się kotem jest interesujący dla kobiet, ponieważ, jeśli jest odpowiedzialny za swojego kociego towarzysza, zapewnia mu poczucie bezpieczeństwa i miłości potrafi też zapewnić je kobiecie.

Niech kot będzie z Wami

Set & Thot

UDOSTĘPNIJ ARTYKUŁ W  SERWISIE SPOŁECZNOŚCIOWYM:


Cele naszego serwisu to: promowanie kota jako przyjaciela człowieka i zachęcanie do adopcji kotów, promowanie ich humanitarnego traktowania, otaczania ich opieką i niesienia pomocy kotom wolno żyjącym. Inne cele to: służenie poradami w zakresie pielęgnacji, żywienia, opieki weterynaryjnej. Opisujemy kocie zwyczaje, testujemyzabawki, żywność i akcesoria dla kotów.

 Jeżeli jesteś kotem, pomóż nam promować koty - napisz nam coś o sobie i o tym, jakie masz zwyczaje. Wyślij list na adres poczty elektronicznej kocie zdjęcie, dodamy Cię do galerii naszych przyjaciół. Jest nas tam już całkiem sporo - zobacz sam: www.kici-kici.pl/przyjaciele.