Kocie historie…

Autor: admin  :  Kategoria: Bez kategorii

Trochę kociej historii
Pewien francuski profesor historii literatury był z pochodzenia niemieckim Żydem. Kiedy dopadła go pozostał w hitlerowskich Niemczech ku zdziwieniu wielu swoich znajomych. Powodem, dla którego zdecydował się tam zostać był jego kot. Leciwy nie czytał gazet, nie słuchał radia, a szepty właścicieli zwyczajnie przesypiał.

Kot był świadkiem jak jego właściciel przed każdym wyjściem zakładał na ramię żółtą opaskę i wkładał do kieszeni dokumenty (kenkarte). Przed wojną jadał 25 dkg mięsa dziennie. Niestety od jakiegoś czasu o mięsie mógł tylko pomarzyć. Początkowo karmiony był rybami, które równie szybko zniknęły z jego jadłospisu. Podobnie jak jego właściciele, Muszelka jadał więc skromnie kartofle, które stały się z czasem luksusem. Emaliowana miseczka kota ciągle zmieniała adresy i zadomawiała się w coraz brzydszych i skromniejszych odrapanych ścianach. Za każdym dniem profesor dowiadywał się o coraz to nowszych zakazach i ograniczeniach. Jako nie - Aryjczyk nie miał prawa kupować kwiatów ani czasopism. Nie wolno mu było spacerować po zmierzchu. Musiał z czasem oddać radio i maszynę do pisania. Symbolem walki stał się podniesiony ogon koci, który dawał siłę do walki o własną godność. Stary profesor obiecywał sobie, że w dzień wolności Muszelka otrzyma od niego solidny kawał mięsa zakupiony u najlepszego rzeźnika w Dreźnie.

W maju 1942 roku zakazano posiadania żywych zwierząt domowych- psów i kotów. nakazali oddać zwierzęta na przechowanie odpowiednim służbom. Klempererowie przypomnieli sobie o godziwym weterynarzu, który zgodził się na uśpienie Muszelki. przyjmował do 17. Dopiero po 16 profesor z żoną podjęli decyzję.

Być może kocia śmierć pozostał niewidoczna w obliczu mordu milionów, ale podobno długo po wojnie Muszelka o zmierzchu odwiedzała swojego profesora.

Tagi: , , , , , ,

Powiązane wpisy