Kocie historie…
Trochę kociej historii
Pewien francuski profesor historii literatury Victor Klemperer był z pochodzenia niemieckim Żydem. Kiedy dopadła go II wojna światowa pozostał w hitlerowskich Niemczech ku zdziwieniu wielu swoich znajomych. Powodem, dla którego zdecydował się tam zostać był jego kot. Leciwy kot Muszelka nie czytał gazet, nie słuchał radia, a szepty właścicieli zwyczajnie przesypiał.
Kot był świadkiem jak jego właściciel przed każdym wyjściem zakładał na ramię żółtą opaskę i wkładał do kieszeni dokumenty (kenkarte). Przed wojną kot Muszelka jadał 25 dkg mięsa dziennie. Niestety od jakiegoś czasu o mięsie mógł tylko pomarzyć. Początkowo karmiony był rybami, które równie szybko zniknęły z jego jadłospisu. Podobnie jak jego właściciele, Muszelka jadał więc skromnie kartofle, które stały się z czasem luksusem. Emaliowana miseczka kota ciągle zmieniała adresy i zadomawiała się w coraz brzydszych i skromniejszych odrapanych ścianach. Za każdym dniem profesor dowiadywał się o coraz to nowszych zakazach i ograniczeniach. Jako nie - Aryjczyk nie miał prawa kupować kwiatów ani czasopism. Nie wolno mu było spacerować po zmierzchu. Musiał z czasem oddać radio i maszynę do pisania. Symbolem walki stał się podniesiony ogon koci, który dawał siłę do walki o własną godność. Stary profesor obiecywał sobie, że w dzień wolności Muszelka otrzyma od niego solidny kawał mięsa zakupiony u najlepszego rzeźnika w Dreźnie.
W maju 1942 roku zakazano posiadania żywych zwierząt domowych- psów i kotów. Niemcy nakazali oddać zwierzęta na przechowanie odpowiednim służbom. Klempererowie przypomnieli sobie o godziwym weterynarzu, który zgodził się na uśpienie Muszelki. Weterynarz przyjmował do 17. Dopiero po 16 profesor z żoną podjęli decyzję.
Być może kocia śmierć pozostał niewidoczna w obliczu mordu milionów, ale podobno długo po wojnie Muszelka o zmierzchu odwiedzała swojego profesora.
Tagi: II wojna światowa, kenkarta, kot Muszelka, Niemcy, rzeźnik, Victor Klemperer, weterynarz