Kastracja kota czy okaleczenie?
W krajach Europy Zachodniej kastracja kotów jest powszechna. U nas nadal jest to temat tabu i dokonanie tego zbiegu jest złem koniecznym. Tymczasem jest to jedyny sposób na przyjemne wspólne życie z naszym pupilem pod jednym dachem i zmniejszenie drastycznej ilości bezdomnych kotów tułających się po osiedlach.
Kastracja kota jest przeprowadzana pod narkoza i nie powoduje u niego żadnych drastycznych skutków ubocznych. Nie pozostawia nawet szwów.
U kotki zabieg ten jest bardziej skomplikowany i poza pozbawieniem jej narządów rodnych nie powoduje większych zmian w jej zachowaniu. Kto choć raz w życiu słyszał ryk rui kotki syjamskiej bądź orientalnej, wie co może oznaczać dla właściciela spokój z tytułu braku popędu.
Każde zwierzę ma ogromny popęd w utrzymaniu gatunku. Dlatego jeśli tylko usłyszy nawoływanie kota z pobliskiego sąsiedztwa zawsze znajdzie moment aby wymknąć się z zacisza domu. To samo tyczy się znakowanie przez koty moczem własnego terenu. To oznakowanie potrafi mocno utrudnić nam życie. Koty w tym okresie bywają również agresywne. Może on poważnie zadrapać bądź ugryźć, nie daje się również brać na ręce. Kastracja kocura może skutecznie temu zapobiec. Ważne jest, aby zabieg wykonać w miarę wcześnie. Zbyt późne poddanie kastracji może nie przynieść rezultatu. Kastracja posiada jeszcze jedną niezmiernie ważną dodatnią cechę powoduje, że kocury w czasie rui nie ranią się na skutek walk o samicę.
Nie należy się łudzić że nasz pupil wypielęgnowany tego nie doświadczy, bo jego instynkt doprowadzi go w końcu do sytuacji kiedy stanie oko w oko z ulicznym weteranem walk.Kastracja temu zapobiega kot = taki nie jest włóczęgą ani rozrabiaką. Mitem jest też to, że kastraty są tłuste. Staje się co prawda bardziej leniwy, ale tylko od nas zależy jaką dietę zastosujemy wobec leniwca.
Tagi: bezdomny kot, kastracja, kocur, kotkaPowiązane wpisy
Odpowiedz
Musisz być zalogowany aby komentować.
